Archive for the ‘Im się to przydarzyło...’ Category

Warto pytać lekarzy o sztuczne zapłodnienie

05.25.09

818784_baby_outsideJednym z problemów sztucznego zapłodnienia jest podejście lekarzy do tej kwestii. Czasem wolą oni doradzać pacjentom leczenie hormonalne lub nawet ziołami, niż zaproponować zabieg. Warto jednak dopytywać lekarza, co byłoby korzystniejsze. Przekonali się o tym Maria i Ryszard. Badania wykazały, że nasienie Ryszarda w dużej mierze składa się z plemników o patologicznej budowie, dlatego ich kilkunastomiesięczne próby naturalnego zapłodnienia nie przyniosły rezultatów. Zgodnie z radą lekarza, Ryszard pił zioła, które miały poprawić stan jego nasienia. Niestety, kolejne wysiłki, podejmowane przez nich w czasie kuracji nie zakończyły się powodzeniem. Dopiero kiedy zaczęli wyraźnie nalegać na zmianę leczenia, doktor przyznał, że skuteczniejszym rozwiązaniem może być inseminacja. Dziś wiedzą, że gdyby nie naciskali lekarza, być może wciąż bezskutecznie staraliby się o dziecko w sposób naturalny.

Szczęście w wyniku inseminacji

05.25.09

816003_amiraliWeronika zawsze marzyła o własnym dziecku, dlatego ciosem była dla niej wiadomość, że nie będzie mogła zajść w ciążę w sposób naturalny. Mąż sugerował adopcję, jednak nie chciała o tym słyszeć. Z kolei według lekarza najlepszym rozwiązaniem w jej przypadku (skoro nie zgadza się na adopcję dziecka) byłaby inseminacja. Pomysł ten przypadł Weronice do gustu, dlatego postanowiła poddać się zabiegowi. Mąż nie sprzeciwiał się, uznając ostatecznie, że procedura nie jest droga, a może dać im ich własnego potomka. Po pierwszej inseminacji z niecierpliwości Weronika weszła na forum internetowe poświęcone niepłodności. Znalazła na nim sporo komentarzy, które nieco ostudziły jej nadzieje. Liczyła bowiem na sukces już za pierwszym razem, tymczasem większość użytkowników pisała o 3, a nawet 4 cyklach. Okazało się jednak, że niepotrzebnie się martwiła, ponieważ udało się od razu.

Oczekiwanie na ustawę bioetyczną

05.22.09

1185010_dim_5-_1Kamil i Aneta od kilku miesięcy wiedzą, że nie uda im się spłodzić potomstwa w sposób naturalny. Jedyną nadzieją na dziecko jest dla nich sztuczne zapłodnienie. Oboje zarabiają jednak zbyt mało, by móc sfinansować taki zabieg. Dlatego pieczołowicie oszczędzają, na czym się da i każdy grosz odkładają do skarbonki. Bardzo ucieszyła ich wiadomość, że trwają prace nad tzw. ustawą bioetyczną. In vitro będzie bowiem częściowo refundowane przez państwo. Jest to szansa dla ludzi takich jak Kamil i Aneta. Oboje jednak podkreślają, że nie przestaną oszczędzać, ponieważ nie wiadomo, kiedy i w jakiej ostatecznej formie ustawa zostanie uchwalona. Wolą nie przyjmować refundacji za pewnik, gdyż potem mogliby się rozczarować i stracić sporo czasu, który poświęciliby na zbieranie pieniędzy. W podobnej sytuacji jest wiele małżeństw, dlatego politycy powinni jak najszybciej zakończyć prace nad ustawą.

Przydatna wymiana doświadczeń

05.22.09

963446_kid1Kiedy Beata dowiedziała się, że nigdy nie zajdzie w ciążę w sposób naturalny, jej świat się zawalił. Wiedziała, że metody sztucznego zapłodnienia nie są stuprocentowo skuteczne, więc obawiała się, że w ten sposób też nie doczeka się potomka. Postanowiła jednak dowiedzieć się jak najwięcej o walce z niepłodnością. Na forach internetowych poświęconych tej tematyce znalazła wiele cennych informacji. Od użytkowników, którzy mieli już za sobą zabiegi, dowiedziała się na przykład o skuteczności metody ICSI. Kobiety, które urodziły już dzieci poczęte w laboratorium, zapewniły ją także o bezpieczeństwie sztucznego zapłodnienia. Dzięki temu odzyskała wiarę w możliwość zostania matką. Istnienie takich stron i forów internetowych jest bardzo potrzebne, ponieważ wiele par wciąż szuka informacji oraz potrzebuje wymiany doświadczeń.

Małżeńskie spory o in vitro

05.22.09

969794_9_monthsAdrian od lat był zagorzałym przeciwnikiem sztucznego zapłodnienia. Uważał je za niemoralne i nieetyczne. Dla niego in vitro to manipulowanie człowieczeństwem i groźna zabawa w Boga. Jego partnerka, Dorota, nie zwracała uwagi na poglądy swojego narzeczonego. Problem niepłodności jej nie dotyczył, więc wydawał się bardzo odległy i obcy. Wszystko się zmieniło po ślubie, kiedy chcieli powiększyć rodzinę. Po kilku miesiącach nieudanych prób udali się do lekarza. Okazało się, że Dorota jest niepłodna. Ponieważ byli w bardzo dobrej sytuacji finansowej, pomyślała, że może poddać się sztucznemu zapłodnieniu. Adrian jednak sprzeciwił się temu, proponując adopcję. Dorota jednak nie chciała o tym słyszeć, ponieważ jej marzeniem było własne dziecko. Po roku nieustannych kłótni rozwiedli się. Adrian nie chciał porzucić swych przekonań, a Dorota - marzeń. Wiele par boryka się z podobnymi problemami w kontekście niepłodności. Pozostanie tak aż do czasu, gdy zapłodnienie in vitro zostanie ostatecznie zaakceptowane przez społeczeństwo.

Konieczna pomoc specjalisty

05.22.09

1159028_christmas_family__3Niepłodność to problem, z którym nie sposób walczyć we własnym zakresie. Na nic planowanie ciąży, na nic wszelkie próby - konieczna jest pomoc specjalisty. Wprawdzie do każdego przypadku należy podchodzić w sposób indywidualny, jednak eksperci wskazują, że po około roku bezskutecznych starań o zapłodnienie metodą naturalną warto udać się do lekarza, ponieważ brak ciąży w ciągu tylu miesięcy może oznaczać kłopoty z płodnością któregoś z partnerów. Tak było w przypadku Sylwii i Damiana. Nie chcieli dopuścić do siebie myśli, że któreś z nich może być bezpłodne, więc postanowili próbować “do skutku”. Dopiero po czterech latach poddali się i postanowili skorzystać z pomocy kliniki leczenia niepłodności. Był już najwyższy czas, ponieważ Sylwia miała wtedy 33 lata i z każdym rokiem ryzyko komplikacji przy ewentualnej ciąży wzrastało. Jedynym ich zmartwieniem jest teraz fakt, że nie czują się już tak młodzi, jak kilka lat wcześniej i żałują, że nie udali się do specjalisty wcześniej.

Nie warto słuchać sceptyków…

05.22.09

1111660_dad_and_newborn_baby_boy_2Słuchanie podszeptów przeciwników in vitro może być bardzo mylące. Przekonała się o tym Wanda. Po około roku prób naturalnego poczęcia udała się wraz z mężem do kliniki leczenia niepłodności. Badania wykazały, że nie może mieć dzieci metodą naturalną, ponieważ ma niedrożne jajniki. Od razu pomyślała o sztucznym zapłodnieniu. W Internecie znalazła wiele głosów na temat niebezpieczeństw związanych z in vitro. Przestraszyła się do tego stopnia, że zrezygnowała z tej drogi. Wprawdzie mąż przekonywał ją, że nie powinna sugerować się tym, co piszą internauci, ale nie chciała go słuchać. Bała się podjąć ryzyko. Dopiero po wielu smutnych miesiącach (była przekonana, że nigdy nie będzie jej dane doczekać się potomka) przypadkiem natrafiła na artykuł, obalający argumenty przeciwników in vitro. Ośmielona zapewnieniami naukowców co do bezpieczeństwa metod sztucznego zapłodnienia, postanowiła spróbować. Dziś żałuje, że zasugerowała się wypowiedziami sceptyków i nie poddała się zabiegowi od razu. Oszczędziłoby jej to wielu zmartwień.

Powiedzieć czy nie powiedzieć?

05.22.09

1069991_tommy1Dla wielu niepłodnych par dużym ciężarem jest świadomość, że jeśli zdecydują się na sztuczne zapłodnienie, kiedyś będą musieli powiedzieć swemu dziecku, jak zostało poczęte. Lidia i Tomasz przekonują jednak, że nie jest to w ogóle konieczne. Ich syn nie wie, że nie został poczęty w sposób naturalny, ponieważ kilka lat temu postanowili nigdy mu o tym nie mówić. Zanim doczekali się potomka, podobnie jak inni przyszli rodzice dziecka z probówki, zastanawiali się, jak przeprowadzą z nim rozmowę i czy w ogóle będą w stanie to zrobić. Jednak patrząc, jak mały Kuba (takie imię nadali synowi) dorasta, uznali, że nie jest ważne, iż został poczęty w wyniku procedury ICSI. Malec jest szczęśliwy, a to dla jego rodziców jest najważniejsze.

Tańsza inseminacja szansą dla biedniejszych par

05.22.09

1134444_moritz1Dla Moniki i Karola diagnoza lekarska brzmiała jak wyrok - badania wykazały, że nasienie Karola wykazuje zbyt małą aktywność, by mogło dojść do naturalnego zapłodnienia. Ponieważ nie widzieli innej szansy, od razu zaczęli poszukiwania odpowiedniej kliniki leczenia niepłodności. Już pierwszy przegląd stron internetowych bardzo ich zaniepokoił, dowiedzieli się bowiem, ile kosztują poszczególne zabiegi. Kwota czterech tysięcy złotych (tyle mniej więcej kosztuje zapłodnienie metodą ivf) była dla nich nieosiągalna, więc zaczęli tracić nadzieję. Na szczęście znajoma koleżanki Moniki miała podobny problem za sobą i poradziła im, by spróbowali inseminacji. Jest ona dużo tańsza (600 - 1200 złotych), a nie ustępuje zbytnio skutecznością procedurom in vitro. Karol i Monika chętnie skorzystali z tej rady i dziś są szczęśliwymi rodzicami rocznego Maciusia.

Niektóre leki mogą powodować czasową niepłodność

05.22.09

1147752_happy_beach_couple_4Niepłodność staje się coraz bardziej rozpowszechnionym problemem, dotykającym wielu ludzi. Wśród licznych jej powodów naukowcy wymieniają stosowanie niektórych leków. Z pewnością trudno jest w to uwierzyć, jednak przykład Agnieszki powinien przekonać każdego niedowiarka. W wieku 27 lat zdecydowała ona, że już czas postarać się o potomka. Razem z mężem czekali, aż ustatkują się pod względem finansowym, dlatego nie starali się o dziecko wcześniej. Dla Agnieszki ciąża miała być jednocześnie sposobem na zapomnienie o trapiących ją od jakiegoś czasu problemach zdrowotnych. Przez kilka miesięcy chorowała, leczyła się antybiotykami. Kiedy wraz z mężem zaczęła starania o dziecko, okazało się, że nie może zajść w ciążę. Ponieważ wiele czytała w Internecie na temat niepłodności, postanowiła od razu udać się do lekarza. Strach przed diagnozą nie pozwalał jej zasnąć w noc poprzedzającą wizytę, tymczasem okazało się, że sprawa nie jest aż tak poważna. Lekarz stwierdził u Agnieszki czasową niepłodność wywołaną długotrwałą kuracją i poradził odstawić antybiotyki i odczekać jakiś czas. Po dwóch miesiącach para ponownie przystąpiła do prób i wreszcie doszło do zapłodnienia. Eksperci podkreślają, że przyczyną takiego czasowego obniżenia płodności mogą być także leki hormonalne, antydepresyjne i przeciwbólowe.