Niepłodność może zniszczyć małżeństwo

05.27.09

683632_besoCzy niepłodność może stać się przyczyną rozpadu małżeństwa? Beata przekonała się, że tak. Wraz ze swym mężem, Damianem, tworzyła piękną i szczęśliwą parę. Przed ślubem Damian dużo mówił jej o planach na przyszłość, bardzo często wspominając, że chciałby mieć dwóch synów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jego marzenia okazały się dla niego ważniejsze od żony. Kiedy po licznych nieudanych próbach poczęcia potomstwa zaczął obwiniać Beatę o niepowodzenia, wciąż nie przeczuwała ona, na co się zanosi. Kiedy badania wykazały, że Beata jest niepłodna, Damian wpadł w szał. Oskarżył ją, że niszczy mu życie. Nie dał się przekonać do sztucznego zapłodnienia i po kilku miesiącach zażądał rozwodu. Beata długo nie mogła się otrząsnąć. Nie rozumiała, co się stało. Przez pewien czas nawet myślała, że to rzeczywiście jej wina. Dopiero po kilku latach poznała Andrzeja, który od razu zaakceptował fakt, że nie może liczyć na naturalne zapłodnienie. Dziś Beata jest szczęśliwą żoną i matką.

Skuteczność sztucznego zapłodnienia zależna od wyboru odpowiedniej metody

05.27.09

981100_handProblem niepłodności w coraz większym stopniu dotyczy mężczyzn. Jednak stosowana najczęściej w przypadku problemów z nasieniem partnera inseminacja nie zawsze daje oczekiwany rezultat. Przekonali się o tym Malwina i Jacek. Po wielu nieudanych cyklach zabiegów z użyciem nasienia Jacka byli już zrezygnowani. Nie wierzyli w sukces. Specjaliści z kliniki poradzili im jednak, że dużo skuteczniejsza jest metoda ICSI, którą często stosuje się jako uzupełnienie procedury ivf. Po pewnym czasie, kiedy udało im się zebrać odpowiednie fundusze, Malwina i Jacek wrócili do kliniki. Tym razem się udało. Ich przykład powinien dawać nadzieję wszystkim, którzy dotąd starają się o potomstwo bezskutecznie. Nie warto składać broni, ponieważ współczesna medycyna dysponuje różnymi rozwiązaniami, a któreś z nich może się okazać bardziej skuteczne od innych w danym przypadku. To tylko kwestia właściwego wyboru.

Czy państwo pomoże młodym parom?

05.27.09

353521_lovers1Wiele mówi się o tym, że skuteczność starań o potomstwo, zarówno tych naturalnych, jak i wspomaganych, zależy w dużej mierze od wieku, w jakim kobieta decyduje się na dziecko. Im później, tym gorzej, a najlepszym wiekiem jest 24-26 rok życia. Niektóre kobiety, wiedząc o tym, wyznaczają sobie nawet konkretne terminy zajścia w ciążę. Planowanie ciąży zaraz po studiach z biologicznego punktu widzenia jest korzystne, jednak bardzo często realizacja takich zamierzeń okazuje się nierealna, ponieważ potencjalni rodzice muszą myśleć o tym, jak utrzymać dziecko. Nie każdy od razu po studiach zyskuje niezależność i stabilność finansową. Lekarze widzą te rozterki młodych ludzi i przyznają, że obecnie warunki dla rodzicielstwa są niesprzyjające - z jednej strony młodym parom grożą poważne problemy finansowe, z drugiej zaś - biologiczne. W takiej sytuacji to państwo powinno pomagać młodym ludziom. Niestety dotychczasowa pomoc jest niewystarczająca i nic nie wskazuje, że w najbliższym czasie się to zmieni.

Przełamywanie strachu drogą do szczęścia

05.27.09

1106733_i_love_my_childAleksandra i Tomasz po ślubie od razu chcieli poszerzyć rodzinę, licząc na to, że dziecko wniesie jeszcze więcej szczęścia w ich życie. Niestety, ich nadzieje i plany legły w gruzach. Po miesiącach bezskutecznych starań o potomstwo wreszcie udali się do lekarza. Badania wykazały, że Tomasz ma za mało aktywne nasienie. Ponieważ Aleksandra nie lubiła laboratoriów, igieł i zastrzyków, od razu odrzuciła pomysł sztucznego zapłodnienia. Dlatego też lekarz przepisał Tomaszowi środki farmakologiczne i rozpoczęła się długotrwała kuracja. Niestety, kolejne badania nie wykazywały dostatecznej poprawy stanu nasienia męża i oczywiste stało się, że leki nie pomogą. Wszyscy lekarze, do których para zwracała się z prośbą o radę, wskazywali, że najlepszym rozwiązaniem byłaby inseminacja. W końcu Aleksandra poddała się i wyraziła zgodę na zabieg. Dziś są szczęśliwymi rodzicami. Warto przełamywać strach i uprzedzenia, gdy stawką jest szczęście na całe życie.

Sukcesy w medycynie efektem chęci niesienia pomocy

05.27.09

565754_a_babys_comingPostęp w medycynie osiągany jest głównie dzięki ludziom, którym przez całe życie przyświeca idea niesienia pomocy potrzebującym. Bez takiego altruizmu nie byłoby medycyny w dzisiejszym stanie. Jednym z tego typu ludzi był zmarły w 1988 roku doktor Patrick Steptoe. To on jako pierwszy (wraz z Robertem Edwardsem) przeprowadził udany zabieg sztucznego zapłodnienia u człowieka. Steptoe z natury był opiekuńczy i myślał o innych, czego dowodem może być rezygnacja z muzycznej kariery (nalegał na nią jego ojciec, który był organistą w Oxfordshire) na rzecz studiów medycznych. W czasie II wojny światowej trafił do włoskiego obozu jenieckiego, gdzie szybko został zamknięty w izolatce za pomoc w ucieczce innym więźniom. Po wojnie rozpoczął własną praktykę ginekologiczną. Bardzo szybko wsławił się wynalezieniem laparoskopu. Sam jednak nie był zadowolony. Chciał wymyślić coś, co przysłuży się milionom ludzi na całym świecie. W 1966 roku zaproponował Robertowi Edwardsowi z Cambridge współpracę przy projekcie sztucznego zapłodnienia. W 1978 roku efektem ich determinacji i chęci pomagania innych stała się pierwsza na świecie ludzka ciąża wspomagana. Dziecko, które się z niej urodziło, żyje do dziś.

Badanie genów szansą na leczenie chorób

05.27.09

673747_little_boy_n_sister_2Potępiana w Polsce (i nie tylko) przez wielu ludzi preimplantacyjna diagnostyka genetyczna (PGD) jest odpowiedzią naukowców na problem wielu nieuleczalnych chorób, głównie zaś genetycznych. O tym, jak bardzo może być pomocna, świadczy historia brytyjskiej rodziny Whitakerów. Syn Jaysona i Michelle Whitaker, Charlie, zachorował na anemię Diamonda-Blackfana (niedobór czerwonych krwinek), co oznaczało, że może nawet nie dożyć 30. roku życia. Po licznych zastrzykach i przetaczaniu krwi okazało się, że konieczny będzie przeszczep komórek macierzystych ze szpiku kostnego. Niestety, zarówno rodzice, jak i siostra Charlie’go, mieli zbyt odmienny szpik od niego. Dlatego też Jayson i Michelle zdecydowali się na kolejne dziecko, ale takie, którego geny będą wystarczająco zgodne z genami chorego. Wymagało to wykonania PGD, na co Whitakerowie nie otrzymali zgody w Wielkiej Brytanii. Ponieważ kolejna ciąża była konieczna dla ratowania syna, udali się do kliniki w Chicago, gdzie w wyniku sztucznego zapłodnienia i badań preimplantacyjnych urodziło im się dziecko o odpowiednim szpiku. Dzięki tej decyzji Charlie dostał szansę na nowe życie. Wszyscy przeciwnicy PGD powinni się zastanowić, czy mają prawo odbierać komuś jedyną szansę na przeżycie.

Nie warto odkładać rodzicielstwa na później

05.26.09

916232_pregnant_belly_7Żyjemy w czasach, kiedy trudno jest uniezależnić się finansowo w wieku 23-25 lat. Dlatego mało kto decyduje się w takim wieku na rodzicielstwo. Zazwyczaj odkłada się to na później. Planowanie ciąży na bliżej nieokreśloną przyszłość nie jest jednak dobrym rozwiązaniem z biologicznego punktu widzenia. Edyta i Bartosz po ślubie postanowili najpierw się „dorobić”, a dopiero potem myśleć o dziecku. Jak się okazało, ustabilizowanie się pod względem finansowym zajęło im klika lat. Będąc w wieku 34 lat Edyta miała już dużo mniejsze szanse na zajście w ciążę niż zaraz po ślubie. Po wielu nieudanych próbach w końcu zgłosili się do kliniki leczenia niepłodności. Lekarze jednak ostrzegli ich, że w tym wieku mogą mieć problemy nawet ze sztucznym zapłodnieniem, a ponadto większe jest ryzyko powikłań. Ostatecznie udało się uzyskać ciążę u Edyty, ale dopiero po kilku zabiegach. Jest to przykład, że nie warto odkładać na później decyzji o potomstwie. Biologii nie da się oszukać.

Chwyty reklamowe klinik leczenia niepłodności

05.26.09

963184_pregnancyKliniki leczenia niepłodności na swoich stronach internetowych podają zazwyczaj dużo informacji na swój temat. Chodzi o to, by potencjalne pacjentki nabrały zaufania do osób, którym mogą w przyszłości powierzyć losy swojego rodzicielstwa. Nie można jednak zapominać o tym, że celem kliniki leczenia niepłodności jest także zachęcenie jak największej liczby osób do skorzystania z jej usług, dlatego do niektórych informacji należy podchodzić sceptycznie. Przekonała się o tym Anna, która w poszukiwaniu jak najlepszej klinki trafiła na stronę placówki chwalącej się stuprocentową skutecznością przeprowadzanych zabiegów. Przekonana o efektywności kliniki Anna od razu tam pojechała i umówiła się na zabieg. Ciąży jednak doczekała się dopiero po kilku próbach, za które słono zapłaciła. Okazało się bowiem, że klinika przesadziła w swoich przechwałkach. Na szczęście takie przypadki są dosyć rzadkie i można im zapobiec weryfikując informacje ze stron klinik.

Zróżnicowana skuteczność sztucznego zapłodnienia

05.26.09

1075969_young_family_3Matylda zawsze uważała się za osobę pechową, dlatego nie zdziwiła się wcale, kiedy wyniki badań wykazały, że jest niepłodna. Kiedy przed podjęciem decyzji o sztucznym zapłodnieniu czytała dyskusje na forach internetowych, dowiedziała się, że skuteczność poszczególnych zabiegów jest różna i często zdarza się, że trzeba próbować kilka razy, zanim uda się osiągnąć oczekiwany efekt, jakim jest ciąża. Oczywiście od razu uznała, że będzie tak w jej przypadku. Miała pecha we wszystkich dziedzinach życia, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej? Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy w ogóle warto poddawać się zabiegowi. Mąż jednak nie dał za wygraną i przekonał Matyldę, że trzeba chociaż spróbować. Ku jej zdziwieniu udało się już za pierwszym razem. Obiecała sobie, że już nigdy nie będzie pesymistką. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy ma takie szczęście, a skuteczność danej metody zależy w dużej mierze od konkretnej pacjentki.

Profesor Van Steirteghem - pionier i inspiracja

05.26.09

947133_childWedług niektórych filozofów postęp jest możliwy tylko dzięki ludziom, którym zależy na osiąganiu wielkich celów. Bez ich dążenia do przełamywania kolejnych barier, ludzkość nie osiągnęłaby dzisiejszego stopnia rozwoju. Jak ulał pasuje do tej koncepcji historia pewnego człowieka, który postawił sobie za cel umożliwienie niepłodnym mężczyznom posiadania własnego potomstwa. Emerytowany dziś profesor André Van Steirteghem z Uniwersytetu w Brukseli poświęcił tej sprawie wiele lat swej naukowej kariery. Mimo licznych przeciwności nie poddawał się w dążeniu do przełomu. Wiedział, że jego badania mogą dać szczęście milionom ludzi na całym świecie. Wreszcie w 1992 roku udało mu się dokonać bezpośredniego wszczepienia plemnika do komórki jajowej. Technika ta, zwana od tej pory ICSI, stała się standardem w leczeniu niepłodności. W ciągu 25 lat pracy profesor Van Steirteghem dokonał wielu przełomów w dziedzinie sztucznego zapłodnienia, dzięki czemu dziś uważany jest za jednego z pionierów metod wspomaganego rozrodu. Przede wszystkim zaś historia jego uporu i zdecydowania w dążeniu do celu jest inspiracją dla młodych naukowców, dając nadzieję na dalszy postęp.